PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

Królowa Premonstratu


(B. ARDURA, Devotion to Mary, w: B. ARDURA, The Order of Prémontré:
History and Spirituality, De Pere, Wisconsin, USA, 1995)
Pobożność maryjna nie jest jedynie wyłącznością tradycji kanonicznej.
Niemniej jednak, to właśnie dwunastowieczna duchowość odznaczała się
niezwykłym rozkwitem kultu do Matki Bożej, której szczególnym czcicielem
był św. Bernard. Z kolei miłość, jaką Norbert dzielił wraz z współbraćmi
do Maryi była tak wielka, że słusznie późniejsi pisarze norbertańscy
postrzegali duchowość maryjną jako jedną z najbardziej
charakterystycznych cech Zakonu Norbertanów.
Norbertański kult maryjny jest bardzo dobrze znany. Przypominamy
sobie, jak św. Norbert zniszczył w miejscowości Lunen, położonej w
Westfalii bożka, który przedstawiał księżyc i na jego miejscu – zgodnie
z ówczesną praktyką – wzniósł kościół poświęcony ku czci Najświętszej
Maryi Panny. W zakonie, zawsze słynącym z liturgicznego charakteru
swojej duchowości i braku jakiegoś szczególnego kultu obcej liturgii,
ponadczasowa norbertańska duchowość maryjna uwydatnia kult maryjny
założyciela zakonu.
Wspólnoty, które powstały w wyniku reformy gregoriańskiej nawiązywały w
swojej tradycji do pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, założonej w
Jerozolimie przez osoby oczekujące na przyjście Ducha Św.. Zgromadzeni
wówczas wokół apostołów wierni „poświęcili się modlitwie z Maryją, Matką
Jezusa” (Dzieje Apostolskie 1,14). Norbert nie pozostawił po sobie
żadnych pism, jednakże istnieją fakty, które dokumentują jego oddanie
dla Maryi. Od samego początku swojej posługi kapłańskiej regularnie
odprawiał Missae de Beata w duchu ostatniego synodu z Clermont.
Wybudował kościół w Prémontré i poświęcił go Matce Bożej, chociaż
miejsce to miało już swojego patrona w osobie Jana Chrzciciela,
pustelnika. Zdecydował również, że wszystkie kościoły należące do zakonu
będą nosić Jej imię. Często wzywał wstawiennictwa Matki Bożej, na
przykład podczas egzorcyzmu odprawianego nad opętanym człowiekiem w
Vivières, w diecezji Soissons. W hospicjum, w Prémontré, święta maryjne
były okresem szczególnej dobroczynności.
Od samego początku trzy święta maryjne były uwzględnione w liturgii
Zakonu z Prémontré w podwójnym rycie, zyskując najwyższą rangę. Były
nimi: święto Oczyszczenia, Wniebowzięcia i Narodzenia Najświętszej Maryi
Panny. Dwa ostatnie nabożeństwa poprzedzone były uroczystą procesją, a
później następowała po nich oktawa. Czwarte święto Zwiastowania, zawsze
nazywane Annuntiatio Domini, było uważane za nabożeństwo bardziej
poświęcone Panu Jezusowi niż Matce Bożej. Kalendarz liturgiczny nie był
całkowicie zapełniony, jednak w każdą sobotę była odprawiana Missa de
Beata aż do czternastego wieku, kiedy to wprowadzono do kalendarza
norbertańskiego święta Niepokalanego Poczęcia oraz Nawiedzenia N.M.P..
Wiele regulacji nadało liturgii norbertańskiej charakter maryjny.
Czczono Najświętszą Maryję podczas wszystkich zbiorowych i niezbiorowych
nabożeństw. Niedzielna procesja kończyła się odśpiewaniem antyfony na
cześć Maryi, jako przedstawicielki Kościoła wychodzącej na spotkanie
zmartwychwstałemu Chrystusowi. Odmawianie Godzinek na cześć Najświętszej
Panny z pewnością sięga roku 1158, a nawet prawdopodobnie do 1126 r.,
kiedy to papież Honoriusz II nakazał norbertanom odmawiać Boskie Oficjum
według starego rytu kanonicznego. Ponieważ nabożeństwo kończyło się
odprawieniem Mszy św., którą często w dni wolne od pracy było Requiem,
zwyczaj szybko przerodził się w codzienne świętowanie Missa de Beata.
Norbert wraz ze współbraćmi żywił wielkie zaufanie i dziecięcą
pobożność do Matki Bożej. Był oddany Boskiemu macierzyństwu Maryi i
doceniał Jej wielką rolę jako pośredniczki:
„Ona jest orędowniczką chrześcijan, pośredniczką ludzi, opiekunką
Boga-człowieka, ucieczką całego świata, pocieszeniem sierot, siłą
słabych, odwagą nieśmiałych, uzdrowieniem chorych, pocieszeniem
grzeszników, siłą sprawiedliwych, wybawicielką więźniów i Panią
wszystkich stworzeń.” (cf. Sermones fratris Adae w: Gray Birch , London
1901, s. 32)
Pobożność maryjna Norberta i pierwszych norbertanów wykraczała
daleko poza wszystkie nabożeństwa do świętych, tak pod względem
intensywności, jak również częstości jej praktykowania w życiu młodej
wspólnoty. Norbert wciąż jednak pozostawał oddany Św. Piotrowi i
apostołom, wzorom apostolskiego ruchu. Pośród apostołów, św. Jan
Ewangelista zajmował wyjątkowe miejsce ponieważ był szczególnie
umiłowanym opiekunem Matki Bożej, bratem Pana Jezusa i synem Maryi z
racji nadania mu takiego tytułu. Norbert czcił także świętego Szczepana
i św. Marię Magdalenę. Rok liturgiczny w Prérmontré nie był bardzo
bogaty w nabożeństwa i wspomnienia świętych, ale Maryja zajmowała w nim
szczególne miejsce, które było nie tylko wyjątkowe, ale wręcz unikalne.
Promowanie pobożności eucharystycznej i maryjnej
Zgodnie z powołaniem i wzorem św. Norberta, norbertanie
przywiązywali ogromną wagę do czci Eucharystii. Stanowiła ona serce
życia klasztornego i była źródłem apostolskiej posługi. Uosabiała także
najwyższe uwielbienie Boże. W siedemnastym wieku nastąpiło pogłębienie
maryjnego charakteru zakonu i umieszczenie w samym jego centrum Maryi
jako Matki i Królowej, Pośredniczki oraz wzoru do naśladowania dla
całego Kościoła i dla każdej wspólnoty norbertańskiej. Literatura
duchowa tego czasu kładzie szczególny nacisk na Eucharystię i na Maryję,
postrzegane jako dwa bieguny życia duchowego dla norbertanów, jak
również dla wiernych.
Norbertanie i popularność kultu maryjnego
Augustyn Franciszek Wichmans był czterdziestym trzecim przełożonym
klasztoru w Tongerlo, w Belgii. Urodził się w Antwerpii na samym
początku 1586 r. W czasie chrztu, 7 stycznia otrzymał imię po swoim ojcu
chrzestnym, uczonym Franciszku Sweerts. Po wstąpieniu do opactwa w
Tongerlo przyjął imię Augustyn. Tytuł naukowy bakałarza teologii uzyskał
22 września 1613 r. i 23 kwietnia 1628 r. został mianowany mistrzem
nowicjatu przez opata Stalpaertsa. W 1630 r. rozpoczął swoją posługę
kapłańską w parafii. W 1630 r. został kaznodzieją w Mierlo i przełożonym
okręgu (cyrkarii) Helmond, a w 1632 r. został wikarym w parafii w
Tilburgu i przełożonym okręgu Halvarenbeek. Był także doradcą bp
Ophoviusa przez krotki czas w Tilburgu. W wyniku dekretu państwowego
został usunięty z parafii i zastąpiony przez protestanckiego pastora.
Mieszkał przez około 3 lata w wiosce Alphen, gdzie spotykał się ze
swoimi byłymi parafianami. Ponieważ był w sposób szczególny poważany i
szanowany, duchowieństwo Bois-le-Duc poprosiło arcyksiężniczkę Izabelę i
kardynała Ferdynanda o ochronę dla niego przed protestantami.
W 1642 r. został wybrany koadiutorem opata w Tongerlo, które w 1644
r. objął jako przeor. W 1647 r. został wybrany członkiem stałej
delegacji państwowej w Brabancji. Troszczył się o teologiczną formacją
duchownych i wysyłał ich na dalszą naukę na uniwersytet w Lowanium.
Oddany swojemu opactwu, znaczną jego część przebudował, by zlikwidować
szkody wyrządzone przez pożar z 1657 r. W 1660 r. poprosił o pomocnika,
lecz umarł zanim go otrzymał 11 lutego 1661 r., po 18 latach sprawowania
kierownictwa nad opactwem. Został pochowany w klasztornej kaplicy w
Tongerlo.
Wichmans, wpisujący się w nurt katolickiej kontrreformacji,
przyznawał centralne miejsce duchowości maryjnej. Dla niego pobożność
ta miała kapitalne znaczenie. Należało wzmocnić jej tradycyjny
charakter, by przeciwstawić się protestantyzmowi, który uważał ją za
sprzeczną z zasadami chrześcijaństwa. Odpowiedzią na to było szczególne
naśladowanie Maryi w zakonie i nie tylko. Wichmanowska pobożność
maryjna uważana jest za praktyczną odpowiedź na luterańską teorię
usprawiedliwiania wszystkiego samą wiarą. Duchowy wysiłek i naśladowanie
Maryi, modlitwa liturgiczna, umartwienia, a w szczególności pielgrzymki
do sanktuariów maryjnych stanowią ramy dla tej potrydenckiej pobożności
maryjnej.
„Brabantia Mariana” jest najbardziej znaną pracą Wichmansa. W
pierwszych dwóch rozdziałach swojego dzieła wykazuje on, jak bardzo
brabanckie kościoły, kaplice, opactwa i sanktuaria wzniesione ku czci
Maryi są zakorzenione w dawnej tradycji. Trzecia część książki
poświęcona jest duchownym, którzy muszą widzieć w Maryi wzór do
naśladowania w życiu, jak również swoją protektorkę. Wichmans zatem
przemawia w imieniu wszystkich zakonów poświęconych Maryi, wszystkich
kaplic, statuetek czczonych w kościołach i oratoriach religijnych
począwszy od benedyktyńskich poprzez cysterskie, a kończąc na Św.
Norbercie i klasztorach norbertańskich. Wyjaśnia on, jak posługa
duszpasterska praktykowana w wiejskich kościołach przez jego zakon służy
szerzeniu się i pogłębieniu nabożeństwa do Maryi. Kładzie nacisk na to,
od czasu kiedy był proboszczem w Mierlo Następnie wspomina o kościołach
i kaplicach poświęconych Maryi w opactwach w Brabancji, zatrzymując się
na dłużej na własnym opactwie w Tongerlo. Stąd przenosi się do
klasztorów żeńskich. Od norbertanek przechodzi do innych regularnych
zgromadzeń, ukazując, jak Maryja jest ich szczególną patronką, ze
względu na rolę, jaką odegrała pośród apostołów przed Wniebowstąpieniem
Pańskim. Po swojej pielgrzymce wiodącej przez Brabancję napisał:
„W końcu dotarłem do portu i opuściłem żagle. Przywiązałem liny do
mocnej kotwicy. Idę do Ciebie, Najświętsza Matko Boga, Świątynio Pana
Naszego, której drzwi zawsze są otwarte, by złożyć Ci korne
dziękczynienie.”(Ibid, s. 958)
W dziele zatytułowanym „Sabbatismus Marianus” Wichmans wyjaśnia:
„pochodzenie, celowość i sposób celebrowania każdej soboty na cześć
Matki Bożej.” (A. Wichmans, Sabbatismus Marianus In quo Origo, Utilitas
et Modas colende hebdomatim Sabbatum in honorem Sanctissimae Deiparrae
explicantur, Antwerp, apud Gulielmum a Tungris, 1628) Daje mu to szansę
rozwinięcia wszystkich doktryn dot. Maryi. Te dwie prace napisane przez
Wichmansa musiały wpłynąć na jego ucznia, Gerarda Van Herdegoma,
któremu powierzył zadanie ukończenia dzieła o Maryi, które sam zaczął,
jednak nie był już w stanie dokończyć, ze względu na przejęcie
obowiązków opata. Dlatego, praca Gerarda Van Hardegoma musi być
postrzegana jako ekspresja wichmanowskiej doktryny duchowej. Moralny i
duchowy wizerunek Maryi, podczas gdy jednocześnie pobudza do podziwu,
powinien przede wszystkim zachęcać nas do naśladowania.
Maria, „Diva Virgo Candida,” Królowa i Matka zakonu w Prémontré.
Augustyn Wichmans, po opublikowaniu pracy „Brabantia Mariana”, w której
opisał belgijskie sanktuaria maryjne, przypomniał inne przybytki
wzniesione na cześć Maryi, słynące z łask i cudów. Przede wszystkim były
to świątynie norbertańskie lub domy zakonne. Ponieważ jednak jego
obowiązki nie pozwalały mu poświęcać aż tyle czasu, ile chciałby na
badania, toteż publikację na ten temat Wichmans zlecił jednemu ze swoich
mnichów, Gerardowi Van Herdegomowi.
Gerard Van Herdegom urodził się 28 kwietnia 1617 r. w Malines. Wstąpił
do opactwa w Tongerlo, gdzie złożył uroczyste śluby 24 grudnia 1637 r.
Był wikariuszem w Alphen w 1644 r., potem, tj. w 1649 r. został
proboszczem w Baerle, położonym blisko Vento. Tam wzniesiono kaplicę,
podobną do tej poświęconej Matce Bożej w Loretto, w oparciu o wizerunek
maryjny, który Herdegom przywiózł z pielgrzymki do Rzymu w 1643 r. Zmarł
3 października 1675 r. przed ukazaniem się swojej przepięknej pracy,
której tytuł „Diva Virgo Candida” został wybrany jeszcze przez Wichmansa
na cześć Matki Bożej, Matki i Pani zakonu w Prémontré. (G. Van herdegomL
Diva virgo Candidam candidi Ordinis Praemonsratensis Mater tutelaris et
Domina, tribus libris distincta, Bruksela 1650 r.)
Wierny swojemu mistrzowi, Gerard Van Herdegom przedstawił swoją
pracę jako kontynuację „Brabantia Mariana.” W trzech księgach opisuje
łaski, jakimi Matka Boża obdarzyła zakon w Prémontré i uzasadnia cześć,
jaką oddaje się Jej w zakonie św. Norberta. Następnie opisuje wszystkie
święte miejsca słynące z cudów, które dokonały się za wstawiennictwem
wizerunków maryjnych. Kończy opisem boskiego wizerunku Maryi, opartego
na Dziejach Apostolskich i dziełach Ojców Kościoła, pobudzając
wszystkich wiernych do Jej naśladowania.
W pierwszej księdze Gerard Van Hardegom wskazał na wielki szacunek,
jakim darzył Matkę Bożą św. Norbert. Pierwszą oznaką szczególnego
wybrania Norberta przez Matkę Bożą było Jej osobiste ukazywanie się
jemu. Matka Boża wskazała mu miejsce założenia zakonu ku Jej czci –
Prémontré i wręczyła mu biały habit, mówiąc: „Norbercie mój ukochany,
przyjmij tę białą szatę!” (G. Van Hardego: Diva Virgo Candida…, Bk. I.
Ch I, & XIV). Norbert, jak tylko ujrzał Maryję i Chrystusa
ukrzyżowanego, udał się do biskupa w Laon i podzielił się swoją wizją.
(Ibid, Bk, I, Ch. III, & V) Drugim znakiem szczególnego umiłowania
Norberta przez Matkę Bożą był nakaz dany przez Maryję, by udał się on do
Rzymu, jak zrobili to wszyscy belgijscy apostołowie, aby okazać swoje
poddanie następcy św. Piotra. (Ibid., Bk. I. Ch. IV i V) Autor analizuje
wiele znaczeń białego habitu: Chrystus, w szczególności podczas
Przeistoczenia ukazał się swoim apostołom ubrany w białą jak śnieg
szatę, by zapowiedzieć swoje zmartwychwstanie. Aniołowie, którzy
ogłosili zmartwychwstanie również byli ubrani na biało. Norbertanie
ubrani na biało mają pozostać nieskalani przez grzech. Ich biały habit
stale im przypomina żądanie, by nieustannie byli święci, gdyż są
powołani do służby Bogu. Habit jest także „odbiciem duszy.” Przywdziani
w zewnętrzną białą szatę muszą żyć wewnętrznie zgodnie z tym, co
komunikują poprzez swój strój na zewnątrz. (Ibid., Bk. I. Ch. VII)
Zakon w Prémontré czci w sposób szczególny Matkę Bożą, oddając Jej
chwałę jako Matce i Królowej. Kościół w Prémontré i cały zakon są
poświecone Matce Bożej. Poprzez przyjęcie Jej przez Norberta, przyjmują
ją wszyscy jego uczniowie.
„Najświętsza Maryja Panna w osobie św. Norberta zrodziła cały Nasz
Zakon w Prémontré, gdy poprzez dar białego habitu przyjęła wszystkich
zakonników za swoich synów. Dlatego zwracamy się do niego, mówiąc o
Niej: ” (Ibid. Bk. I. Ch. X, & III).
Podziw, jakim Herdegom darzył Maryję, można dostrzec w uroczystej formie
języka łacińskiego, użytej w trzeciej księdze w komentarzu na temat
Magnificatu:
„Kantyk Maryi wygrywa ze wszystkimi psalmami zawartymi w Biblii – tymi
Mojżesza, Debory, Hannah, Ezechiela, Trzech Młodzieńców – tak bardzo
przepełnionych Duchem świętym i uniesieniem. Możemy powiedzieć, że
został on skomponowany i napisany przez samo Słowo Wcielone w przypływie
radości. Każdego dnia Kościół odwołuje się do tej pieśni podczas
Nieszporów. Uroczyście wyśpiewuje cześć i chwałę, oddawaną Najwyższemu
Bogu, któremu dziękuje za Wcielenie Słowa Bożego i wszystkie łaski,
które spływają od Niego, a także, by czerpać z bogactwa i zaszczepić w
wiernych uczucia oddania, miłości, pobożności i triumfu, które Maryja
niejako zaciągnęła z nieba, kiedy ją zaimprowizowała. Niektóre, bardzo
wrażliwe dusze mogą nie być zadowolone, kiedy wskazuje im się uparcie,
że Najświętsza Dziewica wydaje się być bardziej zadufana niż pokorna,
gdy śpiewa: „Wszystkie pokolenia będą mnie nazywać błogosławioną”
Posłuchajmy zatem tego, co mówi św. Bazyli: „Ona nie nazywa siebie
błogosławioną z chełpliwości. Czyż można mówić o otumanieniu pychą,
kiedy ktoś nazywa siebie służebnicą Pańską? To dotyk Ducha św., który
ujawnia jej przyszłość. Ona przemawia jak prorocy, poruszona duchem
proroczym; przewiduje, że w każdym wieku głoszone będzie Jej szczęście,
że będzie czczona i wzywana.” W rzeczy samej, wydarzenia ujawniły prawdę
Jej intuicji. Widzimy Najświętszą Maryję Pannę czczoną we wszystkich
czasach i na wszystkich ziemiach. Kaplice, kościoły, zakony religijne,
kongregacje, śluby, procesje, pielgrzymki, litania – wszystkie one czczą
Ją (…) Nie ma żadnego narodu chrześcijańskiego, który by nie głosił lub
nie głosi obecnie i który będzie głosił w przyszłości, że Matka
Chrystusa ma udział w szczęściu swojego Syna.” (Ibid, s. 430).
Gerard Van Herdegom, podobnie jak wszyscy teologowie piszący o
Najświętszej Maryi Pannie, jest oddany duchowości maryjnej. Podziw jest
dobry, jednak w parze z nim musi iść codzienna, konkretna praktyka. Tak
więc, Gerard wierny intuicji św. Norberta w kwestii sposobu zatracania
siebie we wspólnocie kanoników, ukazuje duchownym – w szczególności
norbertanom – jak Maryja w konkretny sposób praktykowała cnotę ubóstwa:
„Ubóstwo Maryi jest dostatecznie widoczne w całym jej życiu, które było
niczym innym jak jednym wielkim ubóstwem. Urodziła się ona w biednej
rodzinie, dorastała w ubóstwie, zaślubiona była ubogiemu rzemieślnikowi,
z którym dzieliła życie, zarabiając pracą własnych rąk. Znalazła się w
stajence, pośród dwóch zwierząt w środku zimy, gdzie urodziła swojego
Syna. Owinęła Go w ubogie pieluszki. Nie mając kołyski, położyła
Dzieciątko w drewnianym żłobie. Wszyscy udający się w owym czasie do
Betlejem znaleźli jakiś nocleg. Jednak nie znalazła się choćby niewielka
izba dla tego maleńkiego Przybysza. Maryja musiała znaleźć schronienie i
odpocząć w grocie przeznaczonej dla zwierząt. A niedługo potem spędziła
w niej 40 dni aż do zakończenia tzw. okresu oczyszczenia. Kiedy pojawiła
się w świątyni, by ofiarować swojego Syna, była tak bardzo uboga, że
nie miała przy sobie niczego za co mogłaby kupić jagnię, by ofiarować je
Panu. Przyniosła ze sobą tylko dwie synogarlice, będące ofiarą ludzi
biednych. Podczas ucieczki do Egiptu nie mogła zabrać ze sobą żadnych
rzeczy. Nie miała też czasu, żeby przygotować się odpowiednio do długiej
podróży, gdyż anioł, który się Jej ukazał polecił jeszcze tej samej nocy
wyruszyć w drogę. I Maryja wybrała się w trwającą ponad dwa miesiące
podróż, która była wyczerpująca i niezwykle nużąca. Jak to zwykle bywa w
przypadku osób, które nie mają ani pieniędzy, ani domu była niechętnie
przyjmowana przez innych. Ubóstwo towarzyszyło Maryi przez całe życie,
nie tylko w czasie podróży, ale także wtedy, kiedy była w Egipcie pośród
ludności barbarzyńskiej, przez cały okres wygnania. Można nawet
powiedzieć, że nie opuszczało Jej przez caluteńkie życie, aż do
śmierci.(…) Czyż nie może Ona mówić za psalmistą: Ja jestem biedny i od
dzieciństwa na progu śmierci, dźwigałem grozę Twoją i mdlałem”? (Ps
88:16).
Ten liryzm odwodzi nas daleko od dwunastowiecznych i trzynastowiecznych
pism, które są bliższe słowom Pisma św. Tutaj serce otwiera się i
przedstawia Maryję jako wzór duszy oddanej i poświęcającej się, która
przez cały czas podąża za swoim Zbawcą wszędzie, bogobojnie odwiedzając
święte miejsca i wspominając najważniejsze wydarzenia z Jego ziemskiego
życia:
„Potem żyła ona w święty sposób na Górze Syjon w Jerozolimie. Miała
wtedy 48 lat. Osiągnęła wiek 54 lat stale oddając się nauczaniu
apostołów i wiernych, bardzo zaangażowanych w nawiedzanie tych świętych
miejsc. Z niezwykłymi uczuciami pieczołowicie towarzyszyła wszystkim
miejscom związanym z nauczaniem i męką Syna. Udała się do Betlejem i
uczciła żłóbek, w którym leżało Jej nowo narodzone Dzieciątko.
Zatrzymała się w Nazarecie, gdzie poczęła swojego Syna i gdzie On
dorastał. Uczciła Ogród Oliwny, który poprzedził krwawą mękę Syna. Na
Górze Golgota, gdzie Jezus oddał ostatnie tchnienie, dźwigała go jak
gdyby w swoim sercu. Ta góra była dla niej wyjątkowa. (…) Wszystko co
widziała i słyszała wiernie zapamiętała. Zdawało się, że wtedy, gdy
patrzyła na obraz przedstawiający Jej Syna na krzyżu, samą siebie
krzyżowała. Po napełnieniu nienasyconej duszy pamięcią o swoim zmarłym
Synu udała się do grobu. Jeszcze więcej modlitw, więcej łez, wciąż
powtarzanych westchnień i pobożnych objęć. W końcu wspięła się na Górę
Oliwną, gdzie jej Syn, zwycięzca śmierci pożegnał się z uczniami po raz
ostatni, pozostawiając ślady, o których głosimy. (Ibid, ss. 510-511)
Krótko mówiąc, Gerard Van Herdegom, pochłonięty przedstawieniem
Najświętszej Panny jako wzoru do naśladowania pod każdym względem dla
osób konsekrowanych, odmalowuje Jej postać – czasami może naiwnie, ale
zawsze czule i dyskretnie – jako ściśle związaną ze swoim Synem i
Zbawcą. Gorący obrońca Niepokalanego Poczęcia i wieczystej czystości
Maryi zapożyczył od dawnych autorów, w szczególności od św. Jana
Damasceńskiego i św. Andrzeja z Krety schematy oraz wizerunki do swoich
medytacji na temat śmierci i Wniebowzięcia Maryi, Matki i Królowej
Zakonu w Prémontré.
Maryja zjednoczona sercem ze swoim Synem
Epifaniusz Louys, kanonik z Etival, przeor klasztoru p.w. św. Pawła w
Verdun, przeor konwentu Najświętszego Sakramentu w Paryżu, prokurator
generalny Ancient Rigor, opat zakonu w Etival, wikariusz generalny dla
Lotaryngii, był wielkim mistykiem, który przyczynił się do założenia
Kongregacji Sióstr św. Karola w Nancy. (Cf. F. Petit: „Le Pere Epihane
Louys, abbe d’Etival” w Analecta Praemonstratensia, XXIV (1948), ss.
132-157. Zobacz także: „Histoire de la Congregation dex Soeurs de
Charite de Saint Charles de nancy, Nancy 1898). Znany kaznodzieja nie
miał zbyt dużo czasu na to, by pisać dzieła na temat Najświętszej Maryi
Panny. Jego prace, napisane dla sióstr benedyktynek od Najświętszego
Sakramentu, poświęcone są w szczególności nabożeństwu do Eucharystii i
prostym modlitwom. Epifaniusz Louys nie zajmował się Maryją za wyjątkiem
medytacji dot. świąt właściwych dla sióstr benedyktynek od Najświętszego
Sakramentu. W 1674 r. opublikował dzieło „La nature immolee de la grace”
(E. Louys: La nature immolee de la grace, ou la pratuque de la mort
mystique pour l’ instruction et la condaite des Religieuses Benedictines
de ;’Adoration perpetuelle, Paryż 1674 r.), do którego zapożyczył główne
idee kard. Berulle i św. Jana Eudes, opisując wszystko bardzo ładnym
językiem. Tak więc, z okazji przypadającego 8 lutego eudesowskiego
święta Serca Maryi napisał:
„O niestworzone i wcielone Słowo Boże, pozostawiłeś pieczęć na tym
sercu. Umieściłeś siebie w miejscu tego serca, tak że tylko Twoje serce
i Twoja wola są widoczne w sercu Maryi, panując w sposób wieczny i
absolutny. (Ibid. S. 43)

4 września, w święto upamiętniające życie wewnętrzne Maryi, pierwotnie
nazywane jako święto Serca Maryi napisał:
„Serce Maryi było w Jezusie, a serce Jezusa w Maryi. Naszym skarbem
jest, gdy nasze serce jest skarbem Maryi. Skarbem Maryi był Jezus, a
skarbem Jezusa Maryja.” (Ibid. S. 245).
Upodabniając się do autorów szkoły franciszkańskiej, Epifaniusz Louys
miał na myśli „serce” pojmowane nie tylko jako symbol uczuć i siedlisko
namiętności, lecz raczej jako najgłębszą część duszy. To oddanie się
wynikało z głębokiej psychologii tamtych czasów. Jednakże medytacja na
temat ukazania się zmartwychwstałego Jezusa Maryi przypomina nam w
pewnym sensie średniowieczne nabożeństwo ze swoją prostodusznością, z
wybuchami egzaltacji:
„Nikt bardziej nie cierpiał od śmierci Syna aniżeli Najświętsza Maryja
Panna. Jej żale były niewypowiedziane i jak św. Bernard mówi, każdy cios
wymierzony jej Synowi w czasie Męki dotykał Ją stokrotnie bardziej w Jej
sercu. Dlatego też było właściwe to, że Syn ukazał się Jej natychmiast
po swoim zmartwychwstaniu i napełnił Ją radością. Dlatego prawdą jest
powiedzenie, że pocieszenie Jezusa napełniło duszę Maryi w sposób
proporcjonalny do jej żalów i cierpienia. (…) Najświętsza Panna miała
więcej wiary niż reszta Kościoła i być może była Jedyną, która miała
wiarę. Kościół wydaje się upamiętniać to w Pieśni Wielkopostnej,
śpiewanej w czasie Wielkiego Tygodnia. W tym czasie, jedynie jedna
świeczka pozostaje zapalona w świątyniach. Wszystkie inne są wygaszone,
by symbolizować to, że wszyscy apostołowie stracili wiarę i nadzieję na
zmartwychwstanie, a tylko Najświętsza Panna pozostała wierna wiecznej
pewności Słowa swojego Syna (…) Wiara Najświętszej Panny musiała być
nagrodzona. Zbawca tego świata mógł czynić cuda, bo chorzy mieli głęboką
wiarę. Tak samo Jezus mógł powiedzieć do Maryi: Moja droga Matko, chcę
ci przekazać dobrą nowinę o moim zmartwychwstaniu, zanim ktokolwiek się
o tym dowie, gdyż tylko Ty wierzyłaś głęboko w moją boskość i prawdę
słów, przy pomocy których przepowiedziałem, że zmartwychwstanę. (…)
Zmartwychwstały ukazał się swojej Matce w widocznej chwale, ubrany na
biało i obiecał Jej, że zatrzyma te rzeczy aż po wieczność, całkowicie
zależny od Niej i że na zawsze pozostanie Jej wdzięczny. W końcu uczynił
Ją szafarką wszystkich łask, które wysłużył przez swoją mękę, które Ona
może udzielać wg własnego upodobania. (Ibid, ss. 185-199)
Przemawiając do sióstr benedyktynek od Najświętszego Sakramentu,
poświęcających się Bogu jako ofiary na przebłaganie za grzechy świata,
Epifaniusz Louys przedstawił Maryję jako wzór tego poświęcenia:
„Ona jest ofiarą, która żyje w miłości i która umiera z miłości. Jej
świętość była tak bardzo widoczna, Jej serce tak bardzo płonęło, Jej
miłość była tak bardzo żarliwa wobec Chrystusa, ale nie aż tak jak Jego
samego. Oboje byli ofiarami świętej miłości i oboje umarli pośród
spalającej ich miłości. By uczcić Boga tak, jak On na to zasługuje, by
zadośćuczynić Mu, by uznać panowanie Boga nad życiem i śmiercią
konieczne było, aby sam Bóg stał się ofiarą. W rzeczy samej, odpowiednie
było, aby najwartościowsze i najdoskonalsze stworzenie ze wszystkich
stworzeń było związane z Nim i tak samo poświęciło się Bogu. Maryja
nieustannie czyniła tak w swoim jestestwie, w swojej wewnętrznej i
zewnętrznej mocy oraz we wszystkich czynach. Oddała się Bogu w taki
sposób, że mogła czerpać przyjemność jedynie, o ile podobało się to
Panu. Mogła cierpliwie znosić wszystko to, co Jej zesłała Opatrzność i
mogła się oddać Bogu w wyznaczonym czasie, w sposób, który Mu się
podobał. Wszystko to, co Ją spotkało od Niego przyjmowała bez
najmniejszego szemrania i nie odmawiała niczego, czego On zażądał.
(Ibid, s. 242)
Przeor Etival, niesprawiedliwie posądzony o kwietyzm, nalegał jak nikt
inny na potrzebę ascetyzmu w życiu codziennym, który ma pierwszeństwo
przed najwznioślejszą modlitwą. Teksty, które spisał na cześć Maryi
wspaniale oddają świętość Matki Boga.
Tłumaczył z jęz. angielskiego
O. Eugeniusz Kwiatkowski OFM
Powrót